Przedobrzył

Wkrótce po moim artykule o producencie węzy z Krosna odebrałem telefon. Rozmówca się nie przedstawił i domagał się, abym napisał anty-tekst, bo „Miód Podkarpacki”, który jest producentem węzy wykonuje ją źle i pszczoły węzę pszczelą przerabiają na trutową. Jako przyczynę podał, że węza ma rozciągnięte komórki i to one są przyczyną złej jakości.

W dobrej wierze zaproponowałam by zwrócił się pisemne do producenta węzy o wymianę węzy wadliwej na dobrą. Jednak rozmówcy bardziej chodziło o antyreklamę i jak sam oświadczył, aby inni pszczelarze nie kupowali węzy z tego źródła.

Zanim zdążyłem się skontaktować z producentem węzy, w podobnym stylu miała miejsce rozmowa z redakcją „Pszczelarstwa”. Ten fakt zapalił czerwoną lampkę ostrzegawczą, że coś jest nie tak, a na pewno nie chodzi o jakość węzy i jej przerabianie na trutową.

Ponownie do Krosna

Po wyłuszczeniu przyczyny mojej wizyty zostałem zaproszony do hali produkcyjnej, abym zobaczył zmiany od ostatniej wizyty.

Sterylizacja wosku odbywa się w nowym autoklawie 120 litrów. Odstąpiono od metody wykonywania węzy zalecanej przez producenta walców polegającej na rozlewaniu wosku do foremek, w których mógł spokojnie zastygać. Tak zastygłe i wystudzone woskowe wylewki o masie do 2kg, poddawano podgrzewaniu w dwóch plastykowych wanienkach z grzałką elektryczną, aby wosk nabrał plastyczności, pozwalającej na dalszą obróbkę. Metoda nie pozwalała na idealne i równomierne rozgrzanie się tafli. Zawsze tworzyły się obszary lepiej oraz gorzej dogrzane. Takie podgrzane tafle wosku, poddawane były walcowaniu najpierw na walcach gładkich, a później na grawerowanych. Arkusze węzy wykonane w tej technologii posiadały coś w rodzaju słojów ze znacznie ciemniejszymi smugami. Fakt ten wynikał z procesu technologicznego, który jednak w najmniejszym stopniu nie wpływał na jakość ostateczną produktu. Natomiast nawet niewielkie różnice w grubości woskowej taśmy powodowały nadmierne przeciskanie, powodując deformację produktu. Zbyt zimny wosk momentalnie pękał, natomiast przegrzany był przyczyną rozciągania komórek.
Zmodernizowana linia produkcyjna woskowej taśmy będącej półproduktem węzy.

Producent przypomina sobie klienta, który osobiści przywiózł wosk i odebrał węzę, a później miał pretensje. Otrzymał propozycję bezzwłocznej wymiany węzy na inną.

Ta reklamacja spowodowała dokładne zbadanie produkowanej węzy i potwierdziła, że niekiedy występowały nieznaczne odchyłki od wymiarów komórki, które zawierały się w granicach około 0,1 mm. W 10 komórkach różnica zawierała się w granicach pół milimetra. Uwagi klienta zostały przyjęte ze zrozumieniem i przystąpiono do zmiany procesu technologicznego. Zatrudniono fachowców z zakresu odlewnictwa i walcowania, którzy zaproponowali konkretne rozwiązania.
Cyklu produkcyjnego od woskowej taśmy po gotową węzę strzegą specjalistyczne systemy komputerowe.

W ciągu 8 miesięcy powstawało urządzenie pozwalające stworzyć taśmę woskową o idealnej strukturze na całej jej powierzchni i grubości 1,55 mm. Dobrano również najbardziej odpowiednią temperaturę dla cyklu produkcyjnego. Po udanych testach nowej technologii jest produkowana węza o rozmiarze komórki 4,9 mm, 5,4 mm jak też i węzy trutowej 6,8 mm. Niebawem będzie węza z komórką 5,1mm.

Innym groźnym dla kształtu komórek jest transport węzy po opuszczeniu grawerowanych walców. Chodzi o to, aby prędkość taśmociągu była idealnie zgrana z prędkością wydostawania się węzy z walców. Nieprawidłowa prędkość może wpływać na rozciąganie, bądź ściskanie komórek w ciepłej taśmie węzy.

Aby zniwelować wpływ taśmociągu zbudowano całkiem nową konstrukcję wyposażaną w system cięcia na arkusze. Najpierw taśma ulega cięciu podłużnemu trzyfazową turbiną, a następnie za pomocą gilotyny, sterowanej promieniem lasera, który dokonuje pomiaru jej długości, ulega cięciu poprzecznemu. Całym cyklem produkcji węzy steruje procesor Atmega 16, który w perfekcyjny sposób kontroluje prędkość przesuwu taśmociągu w stosunku do prędkości wychodzącej taśmy węzy tuż po walcach grawerowanych.
Pomiary dokonane wyrywkowo z różnych partii węzy nie wykazywały nawet najmniejszych odchyłek od deklarowanych pomiarów, a sam zakład produkcyjny jest najnowocześniejszym jaki widziałem. Całym procesem produkcji sterują systemy komputerowe dbające o jakość.

W drodze powrotnej do domu miałem dostatecznie dużo czasu na przemyślenia, o co tak naprawdę chodziło człowiekowi, który zgłaszał reklamację? Przecież bez dyskusji uznano jego racje i zaproponowano wymianę węzy. On jednak usiłował nakłonić do antyreklamy. Kim jest ten „nieznajomy”, skoro miał wiedzę o możliwości uzyskania węzy o rozciągniętych komórkach? Skoro mnie i innym pszczelarzom nawet do głowy nie przyszło, że coś takiego jest możliwe. Taką wiedzę może mieć tylko producent węzy.

Czy naprawdę przerabiają na trutowe?

Kiedyś miałem podobny przypadek, kiedy pszczoły przerabiały węzę trutową w pszczelą, ale nigdy odwrotnie. Owszem pojawia się trutowa budowa, kiedy pszczelarz nie daje pszczołom możliwości tzw. „dzikiej” zabudowy, bo daje im tylko pszczelą węzę, to one będą jej część przerabiać na komórki trutowe. Bez trutni pszczoły są skazane na zagładę. Jednak ilość trutowych komórek jest ograniczona przez same pszczoły i nie występuje zjawisko totalnej przeróbki węzy pszczelej w trutowe komórki.

Czy kształt komórek ma jakiś wpływ?

Gdyby tak było, to czemu pszczoły nie przebudowują ciasnych komórek 4,9 mm, albo produkowanych metodą M. Wosia jednostronnego odwzorowania na silikonowej formie, przy obłej drugiej stronie z zaledwie zaznaczonymi kształtami.

Poznawszy przyczyny rozciągniętych komórek wynikających z nierównej grubości wosku walcowanego na walcach grawerowanych. Postanowiłem sprawdzić węzę innych producentów i moją własną, którą wykonywałem na walcach Lankoffa. Wykonywałem węzę bez walcowania na walcach gładkich. Na walce grawerowane podawałem tafle ok. 10 -17 mm grubości. Węza była z walców odbierana ręcznie, więc powinna mieć wszystkie wady i pszczoły powinny przerabiać ją na trutową. Mimo tych wad i rozciągniętych komórek nie zanotowałem zjawiska jakie opisał składający reklamujący na węzę.

Przystępując do pomiarów komórek węzy mojej produkcji, innych producentów i węzy z Krosna zwróciłem uwagę na różnice w kolorze i przeźroczystość węzy. Węza mojej produkcji i węza z Krosna miała kolor typowo woskowy i nie miała przeźroczystości zbliżonej do parafiny.
Węza o zróżnicowanych barwach i przejrzystości.

Mając wprawioną w ramki węzę z Krosna i innych producentów zwróciłem uwagę na zwykle niedostrzegany fakt uciekania „wosku” od rozgranych drutów. Okazuje się, że rozgrzane druty mogą przedostać się na drugą stronę ciemniejszej węzy, ale nie powstaną dziury wzdłuż drutów. Ciemniejsza węza pozostaje niezmieniona wzdłuż drutów, gdy w tej jaśniejszej są widoczne zmiany spowodowane temperaturą. Co jest w tej węzie, że są widoczne różnice w pobliżu drutów?
Widoczne dziury w jasnej węzie w okolicach drutów po ich nagrzaniu oraz zwiększona przejrzystość spowodowana temperaturą. Podobne zjawiska nie występują w węzie o typowo woskowym kolorze.

Pszczoły też nie przepadają za tą jasną węzą i bardzo niechętnie budują komórki pszczele w okolicach drutów.

Nie mając porównania z inną węzą, bo zwykle w ramki wprawiamy tą jaką akurat dysponujemy, nie zwracamy większej uwagi na jej barwę, czy wygląd wtapianych drutów.

Najczęściej same pszczoły pokazują, że z tą węzą jest coś nie tak, ale nie czynią tego przerabiając komórki na trutowe, tylko gorzej ją zagospodarowują i niechętnie budują wzdłuż drutów.

Serum prawdy

Skoro moją węzę wykonywałem bezpośrednio z woskowych tafli, to powinna być najbardziej rozciągnięta i ją postanowiłem uznać za wzór najgorszej jakości. Dla lepszego uwidocznienia kształtu komórek i punktów pomiaru, pokryłem węzę czarnym tuszem i przyłożyłem dokładną miarą.
Węza nr 1 jest mojej chałupniczej produkcji. Nr 2 została wyprodukowana w Krośnie. Nr 3 i 4 pochodzą od innych producentów. Sfotografowana skala milimetrowa pokazuje, że najbardziej rozciągnięta jest węza nr 1 i 4.

Prawda okazała się okrutna bo wszystkie węzy były porównywalne ze sobą, a wymiary komórek zawierały się między 5mm a 5,7 mm.

Wniosek z tego nasuwa się jeden, że reklamacja choć była uzasadniona, bo węza nie posiadała deklarowanego wymiaru komórki pszczelej, to nie mogła wywoływać zjawiska przebudowy w komórki trutowe. Skarżący się na węzę wyraźnie przedobrzył w chęci zniszczenia konkurencji.

Bardziej skłaniałbym się do wprowadzenia normy na węzę, gdzie oprócz wymiarów powinny być ostre wymogi odnoście składy chemicznego wosku bez żadnych dodatków ropopochodnych, czy innych ulepszaczy. Producent byłby zobowiązany na każdym opakowaniu węzy umieszczać deklaracje, że węza została wykonana w 100% z wosku pszczelego bez żadnych dodatków.